środa, 23 września 2015

Rozdział 2

Siema ludzie, czarodzieje i inni. Wybaczcie, że musieliście tyle czekać, ale miałam problemy z łączem internetowym.

Roz II


Widok na peron przysłonił biały jak śnieg dym. Tom siedział w pustym przedziale. Wolał teraz pobyć sam. Wszystko było dla niego takie nowe.
Okazało się, że jego rodzice byli czarodziejami. A przynajmniej jeden z nich. To dlaczego umarli? Przecież mogli wyczarować wszystko!
- Magia ma ograniczenia. - powiedział Dumbledore, kiedy zadał mu to pytanie - Są takie rejony, w które nikomu nie wolno się zapuszczać. Pamiętaj o tym, kiedy będziesz się uczyć.
- A dlaczego?
- Bo w pewnym momencie będziesz musiał zapłacić własną duszą. Nie będzie odwrotu.
Nagle drzwi przedziału otworzyły się. Do środka wparowała czarnowłosa dziewczyna.
- Na co się gapisz? - syknęła do niego i postawiła klatkę z popielatą sową na siedzeniu.
- Jeszcze nie widziałem nikogo z sową w klatce.
- To teraz widzisz. Kolejna szlama.
- Co to znaczy szlama?
- Szlama to ktoś taki jak ty. Dziecko mugoli bez krwi czarodziejskiej.
- Nie znam swoich rodziców.
- No to bardzo mi przykro. Nie chcę sobie zepsuć pierwszego wyjazdu do Hogwartu przez kogoś takiego, jak ty.
Pędem ruszyła w kierunku drzwi. Z wielką siłą szarpnęła za klamkę, jednak mechanizm się zablokował.
- Wygląda na to, że będziemy musieli sobie trochę posiedzieć. - powiedział Tom z lekkim uśmiechem. Wydawało się, że ta dziewczyna może mu powiedzieć o wiele więcej o świecie magii, niż ten stary pryk.
Sowa w klatce przyglądała się zdziwiona swojej pani, która dosłownie rzuciła się na siedzenie.
- Opowiedz mi o świecie magii.
- A niby dlaczego miałabym ci opowiadać?
- Ponieważ ja jestem tylko szlamą, a ty prawdziwą czarownicą.
Jedno stało się jasne. Tom znienawidził, kiedy zwracano się do niego "szlama". Któryś z jego rodziców na pewno był czarodziejem.
Dziewczyna westchnęła.
- A niby co chcesz wiedzieć?
- Wszystko.
- Czyli co?
- Chciałem się dowiedzieć, czy mogę spełnić swoje marzenie.
- Marzenia. Wszyscy o czymś marzą. Chcesz polecieć na Alaskę? A może do świętego Mikołaja do Grenlandii?
- Chcę stać się nieśmiertelny.
Dziewczyna zatkała usta dłonią. Przez chwilę prześwietlała wzrokiem chłopca, który siedział przed nią.
- Dlaczego marzysz o tym samym, co ja? - zapytała stanowczym, złowrogim tonem, jakby to marzenie było zarezerwowane wyłącznie dla niej.
- Marzenia o Alasce są dla słabowitych. Ja chcę stać się potężny.
Nastąpiła chwila ciszy.
- A tak w ogóle, jak masz na imię?
- Tom Marvolo Riddle.
- A ja Kate Grey.
- Myślałem, że nie zadajesz się ze szlamami.
- A kto powiedział, że jesteś szlamą? Przecież nie znasz swoich rodziców, czyż nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz